Wspomnienia o wachmistrzu Pawle Więcławie.

 

Od 20.08.1939 roku wachmistrz 26 Pułku Ułanów Wielkopolskich im. Hetmana Wielkiego Jana Karola Chodkiewicza.

           Dla mnie ojciec był zawsze synonimem bezpieczeństwa nawet wtedy, gdy w czasie codziennych nalotów w maju i czerwcu 1944 r., chowaliśmy się w wykopanym w ogrodzie okopie, nie bałam się, bo był ojciec z nami. Dumą napawał mnie fakt, że nosił mundur, a otok na czapce miał najładniejszy kolor: różowy. Kiedy w niedzielne poranki szliśmy do garnizonowego kościoła na Mszę Św., prawie czułam skrzydła u ramion, bo taka mnie radość ogarniała, że mogę maszerować obok ułana.

           Urodzony w roku 1900 w Więcławach powiat Kaliski w 1920 r. rozpoczął służbę w 28 Pułku Strzelców Kaniowskich, od 16.08 tegoż roku przeniesiony został do 6 Pułku Piechoty Legionowej. Dopiero 24.04.1922 r. przeniesiony do 26 Pułku Ułanów Wlkp., a od 10 maja został odkomenderowany na Szkołę Podoficerską sanitarną i jeszcze powtórnie 03.03.1923 r.

Później był awans na st. Ułana (01.05.1923), a od 01.05.1924 r. awans na kaprala i mianowany na podoficera zawodowego. 10 Października 1927 r. został awansowany na plutonowego i 20 sierpnia 1939 r. na wachmistrza. Ojciec był podoficerem sanitarnym, a swoje obowiązki wykonywał rzetelnie i z pełnym oddaniem.

         W roku 1930 ożenił się z Bronisławą Starczewską pochodzącą z Wielkopolski powiatu mogileńskiego, zamieszkał z żoną w mieszkaniu wynajętym w Baranowiczach w dzielnicy zwanej Baranowiczami Poleskimi. W roku 1932 rodzina powiększyła się o córkę Bogusławę, a w 1937 r. o córkę Reginę.

         Lata przeżyte w Baranowiczach można określić jako szczęśliwe, mama i babcia nie pracowały, prowadziły dom, zajmowały się naszym wychowaniem, a podoficerska pensja Ojca wystarczyła na zupełnie godziwe życie pięcioosobowej rodziny.

         Okres od 1.09.1939 r. do 15.10.1939 to udział w wojnie i przemarsz do Prus Wschodnich aż po Lwów. 29 Września 1939 r. dostał się do niewoli sowieckiej. Jeńców sowieci zgromadzili w tej słynnej Szepietówce, tam rozdzielali na grupy osobno oficerów, osobno podoficerów i szeregowych żołnierzy. Wypuszczony z niewoli dotarł do Baranowicz 15 października. Tu się dla ojca zaczęły inne trudne dni:, co kilka dni był wzywany do NKWD, wypytywany o różne osoby, wmawiano mu, że jest obszarnikiem, miejsce urodzenia to Więcławy itp. Po iluś takich przesłuchaniach otrzymał polecenie: „wracajcie do domu, możecie spokojnie pracować, jesteście człowiekiem uczciwym, leczyliście darmo ludzi”.

Wiosną 1940 r. obok lotniska ćwiczebnego powstało przedsiębiorstwo budowlane, które podjęło się przygotowania lotniska dla potrzeb wojska. W tym jak się nazywało w języku rosyjskim „Stroicielstwie” podjął Ojciec pracę, a po wkroczeniu Niemców w 1941 r. od lipca pracował w tartaku podległym „Feldbauleitung der Luftwaffe”

         Po wejściu Rosjan do Baranowicz już 25 lipca 1944 r. był pierwszy pobór do wojska. Ojciec dostał wezwanie 25.08.1944 roku. Ten okres ćwiczeń miedzy 25.08., a 21.09.44 r. przebył Ojciec w miejscowości Siemielów gdzie, między Orszą a Smoleńskiem kolejarze z Baranowiczach wiedzieli mniej więcej, kiedy będą wracać z przeszkolenia i my mieszkańcy miasta i okolic mogliśmy podać wojakom coś do jedzenia. Wracali niesamowicie wygłodzeni, a wyglądali jak szkielety powleczone skórą. Po przyjeździe na tereny polskie, a konkretnie Podlasie, Ojciec został przeniesiony do Wojska Polskiego i wcielony do 11 Pułku moździerzy I Brygady Polskiej jako ogniomistrz – instruktor sanitarny. Listy do Ojca zawsze adresowałam po rosyjsku”Wiencław Pawiel, Poliewoja Poczta No 83925”.

List pisałam na pierwszej stronie krótko, którą składałam w taki trójkącik, a na nim pisałam adres. To w tym celu, aby ułatwić cenzurę i list jak najszybciej dotarł do adresata.

I Brygada moździerzy 23.02.1945 r. została podporządkowana dowódcy artylerii 1 Frontu Białoruskiego i wspierała wojsko radzieckie. Jej szlak bojowy to miejscowości: Człopa, Drawno, Rzerzyca, Wielka, Gryfino, Stare Drawsko, Stary Kostrzynek, Stargard Szczeciński, Miasta: Altdamm, Rothenow, Spandau; 23.04.45 r. złamanie obrony niemieckiej na zachodnim brzegu Odry i natarcie na Berlin. 04.05.1945 r. Brygada moździerzy została przydzielona do 1 Armii Wojska Polskiego. 20.06.1945 r. awansował Ojciec na St.ogniomistrza pełniąc funkcję instruktora sanitarnego oraz szefa kancelarii sanitarnej. Medal Zwycięstwa i Wolności otrzymał 22.12.1946 r., w Rejonowej Komendzie Uzupełnień.

         Po wojnie i zamieszkaniu Chojnowie na Dolnym Śląsku, dokąd naszą rodzinę przesiedlono z Baranowicz w lipcu 1945 r. podjął pracę 8.04.1946 r., w Państwowym Przedsiębiorstwie Traktorów i Maszyn Rolniczych jako kierownik podstacji, a od maja 1948 r. w Centrali Produktów Naftowych jako kierownik Składu Dystrybucyjnego.

         W listopadzie 1947 r. nasza rodzina powiększyła się o brata Tadeusza. Latem 1949 r. rozchorował się Ojciec na grypę. Nie wyleżał jak należy tej choroby, nie opuszczała go gorączka, a prześwietlenie płuc wykazało nawrót gruźlicy, której nabawił się po głodówce na przeszkoleniu w Rosji. Organizm wtedy jakoś zwalczał tą chorobę, ale kilka lat później już nie obronił się.

W grudniu 1949 roku wyjechał do sanatorium w Prabutach i tam zmarł 04.02.1950 r.

Tam też został pochowany i dopiero w 1999 r. przewieźliśmy szczątki do Choinowa i tu mamy wspólną mogiłę rodziców i babci, która z nami była od 1932 roku.

Właśnie to powołanie do wojska latem 1944 r. przedłużyło życie Ojcu o kilka lat. Gdyby usiłował uchylić się od tej służby w wojsku sterowanym przez Sowiecką Rosję, czekałyby go tortury i śmierć oraz nieznane miejsce pochówku jak wszystkich żołnierzy Armii Krajowej, którzy działali w obrębie ziemi nowogródzkiej. Należał do pokolenia, które zapłaciło najwyższą cenę za wolność i własne życie.

Córka Bogusława